Przejdź do głównej zawartości

Jesienne kolory, światła i cienie

Bardzo przyjemnie mi się dzisiaj złożyło, że miałem wolną sobotę, a pogoda za oknem wprost zapraszała do wyjścia na spacer. Ponieważ na zajęciach Akademii Seniora ostatnio próbowaliśmy sztuczek z monopodem, to pomyślałem sobie: czemu jeszcze trochę nie poeksperymentować? Przecież robienie zdjęć jest zajęciem bardzo przyjemnym i nie wymagającym wysiłku fizycznego. Przed wyjściem trochę mnie wstrzymało oczekiwanie na naładowanie akumulatorka w aparacie. Po ostatnim używaniu nie podłączyłem aparatu do gniazdka, więc poziom naładowania był niski. Nie chciałem jednak ryzykować, że w trakcie spaceru aparat odmówi mi współpracy. Przecież tak się dziwnie składa, że najlepsze okazje do zrobienia zdjęcia przychodzą niespodziewanie. A jeśli bateria padnie, to okazja minie bezpowrotnie. 



Napisałem powyżej, że zdjęcia robi się łatwo. To prawda, ale dobre zdjęcia już nie wychodzą tak często. Nie za każdym naciśnięciem spustu. Trzeba jeszcze mieć trochę szczęścia i być świadkiem ciekawej sceny. W aparatach, w których używało się kliszy, ograniczeniem była liczba zdjęć mieszczących się na rolce. Zazwyczaj było ich 36. Po zrobieniu takiej ilości zdjęć, trzeba było wymienić rolkę, żeby można było kontynuować. Obecnie, aparaty cyfrowe - a właściwie karta pamięci umożliwia na zrobienie wielu setek zdjęć na jednej sesji. Jeśli fotografujemy na świeżym powietrzu, ograniczeniem jest właśnie zasilanie elektryczne aparatu. Dobrze pamiętać, aby mieć naładowany akumulator.


Na dzisiejszym spacerze, w zasadzie nic ciekawego się nie wydarzyło. Było spokojnie, słonecznie i cicho. W słonecznych promieniach liście drzew mieniły się kolorami. W powietrzu unosiły się delikatne, srebrzyście połyskujące w słońcu, nitki babiego lata. Patrząc pod słońce, można było zauważyć tysiące, płynących w łagodnych podmuchach powietrza, mikroskopijnych pajączków - gospodarzy całego zamieszania z białymi nitkami. 


Bolesławiecka architektura pięknie prezentuje się w promieniach październikowego słońca. Stary budynek banku skromnie chowa się za nowoczesną bryłą BCC. Młodsi mieszkańcy naszego miasta zapewne nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że, przecież całkiem niedawno, to miejsce wyglądało całkiem inaczej. Ale czasu się nie zatrzyma. Można tylko chwytać momenty w pułapkę obiektywu. 


W październikowym słońcu do obiektywu wpraszają się liście, kuszące swoimi barwami. Drzewa stają już w “żółtych płomieniach liści”, nieco jest też czerwieni. Jednak jeszcze zieleń jest mocnym akcentem. Świadczy to, że nie było jeszcze porządnych przymrozków. Kiedy listowie przemarznie, szybko zmieni barwy. Niestety, kolory liści nie nacieszą nas zbyt długo. Szybko spadną i, jeśli pogoda słoneczna dopisze, zalegną na chodnikach w całej palecie swoich kolorów. Póki co więcej jest kolorów na drzewach i tym możemy cieszyć oczy.


Na stawie, ptasie życie jest całkiem aktywne. Łabędzie i kaczki wypatrują, kto ze spacerowiczów trzyma coś smakowitego. Nawet gospodarz stawu - stateczny łabędź - podpłynął do mojego monopoda, zapewne licząc na smakołyk. Niestety nie miałem nic dla niego, ani dla pozostałych sympatycznych ptaków. Widać było, że nie są zadowoleni z pozowania za darmo, ale cóż, takie jest życie. Nie zawsze otrzymuje się godziwą zapłatę. Postanowiłem jednak, że wybierając się na spacer będę zabierał kawałek bułki w kieszeni. Na wszelki wypadek. Gdyby trzeba było opłacić aktora. 





Do zdjęć chętnie pozowały także gołębie, które stadkami przelatywały z miejsca na miejsce. Po wylądowaniu kręciły się, szukając chyba jakichś okruszek. Sprawiały radość małym dzieciom, który podbiegając płoszyły całe stadko. Wtedy wzbijały się w powietrze, a dzieci się cieszyły.

W niedalekiej odległości od stawu pod drzewem leży miś. W tym przypadku wiadomo, że nie trzeba go karmić, bo jest ceramiczny. Zrobiony z wypalonej gliny. Nic nie musi jeść, chociaż w środku jest cały pusty. Pozuje za darmo. 


Doświadczenie dzisiejszego spaceru będę wspominał bardzo miło. Pogoda, ciepło, słońce i babie lato wywołują nostalgiczne nastroje. Przywołują wspomnienia minionych październików. A te mają bardzo poczesne miejsce w moich rejestrach wspomnień. Zwłaszcza z lat studenckich, kiedy to październik zawsze powiązany był z początkiem roku akademickiego. Pamiętam październikowe spacery w tamtych latach. W latach młodości, radości i energii. Upłynęło tyle lat, ale pajączki babiego lata się nie zmieniły. I jak przyjemnie wystawić twarz do jesiennego słońca. Nabrać jeszcze trochę ciepła w siebie, zanim zrobi się zimno i szaro.


Po powrocie ze spaceru czułem się bardzo doładowany energetycznie. Słońce i łagodna temperatura nastroiły pozytywnie. Potem trochę pracy z komputerem. Przejrzenie i edycja zdjęć. Okazało się też, że podczas korzystania z monopodu zrodziły się nowe pomysły. I doświadczenie jak można spojrzeć na świat z innej perspektywy. Dostrzec nowe możliwości. To był udany dzień.


Popularne posty z tego bloga

Movie Maker Zapisywanie gotowego filmu.

Pracując z plikiem projektu możemy zamykać i otwierać program. Edytować poszczególne jego składniki, ale przychodzi moment kiedy uważamy, że dzieło jest już gotowe i nadaje się do publikacji. W formacie pliku projektu nie możemy go opublikować, gdyż projekt to jedynie zbiór instrukcji jakie składowe z plików znajdujących się w pamięci stałej komputera mają być umieszczone w filmie. Aby nadać filmowi ostateczny kształt należy go zapisać w formacie, zawierającym rzeczywistą informację o obrazie i dźwięku, a nie o tym gdzie na naszym komputerze taka informacja jest.

Windows Movie Maker Czasy i szybkość wyświetlania

W poprzednim odcinku poradnika opisany było dodawanie zdjęć i wideo. Po tych czynnościach projekt został zamknięty, a przed zamknięciem zmiany zapisane. Po kolejnym otwarciu projektu widzimy, że elementy wizualne – zdjęcia i lub wideo mamy ułożone w obszarze roboczym. Jeśli dodawaliśmy wiele plików, to są one ułożone w tej samej kolejności, jak w folderze z którego były przesyłane. I o to właśnie chodzi. Czasem jednak już po przesłaniu stwierdzimy, że chcemy jednak zmienić układ slajdów. Aby zmienić kolejność wystarczy dany plik kliknąć. Niebieska ramka oznacza zaznaczenie. Taki zaznaczony element możemy przesuwać myszką, trzymając wciśnięty lewy klawisz. Metoda taka nazywa się "złap, przenieś, upuść" i jest najwygodniejsza do tego typu operacji. Najlepiej jednak nad kolejnością się zastanowić wcześniej, w trakcie przygotowywania materiałów. Zaoszczędzi to nam czasu, a uwagę będziemy mogli zwrócić na inne aspekty filmu.

Klawiatura komputera - podstawowe fakty

Niedoświadczonym użytkownikom komputera warto się zapoznać ze sprawami, które nie są intuicyjne i łatwe do samodzielnego odkrycia podczas klikania. Klawiatura jako urządzenie, jest tego przykładem. W swojej praktyce spotkałem się z osobami, którym najprostsze funkcje klawiatury były nieznane. Gwoli sprawiedliwości, trzeba powiedzieć, że nie odnosi się to jedynie do osób starszych. Zdarzyło mi się zaobserwować sytuacje, kiedy osoby w wieku lat dwudziestu kilku do napisania wielkiej litery włączały caps lock. Wbrew pozorom jednak obsługa klawiatury komputera jest nieskomplikowana. Trzeba zapamiętać dosłownie garstkę informacji, żeby usprawnić użytkowanie tego urządzenia. 
Komputer jest maszyną przetwarzającą informację. Musi być więc wyposażony w urządzenia do przyjmowania informacji i oddawania informacji. W dodatku te urządzenia muszą być przyjazne dla użytkownika. Zbiorczo do tych urządzeń używana jest nazwa interfejs, od angielskiego interface (wym. interfejs)
Jest kilka rodzajów u…