Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dron nad Bolesławcem

Pewnego kwietniowego dnia, wychodząc z pracy, usłyszałem niezbyt głośnie brzęczenie. Dźwięk ten dochodził skądś z góry. Podniosłem oczy i obróciłem głowę. Zobaczyłem małe niebieskie i czerwone światełka gdzieś ponad koronami drzew. Dziwny niewielki obiekt unosił się w powietrzu na wysokości około dwudziestu metrów. Zaciekawiony - zamiast udać się do domu - skierowałem się w stronę tajemniczego obiektu. Podszedłem do grupki mężczyzn - najwidoczniej byli w jakiś sposób związanych z lotem tego tajemniczego urządzenia. Będąc już całkiem blisko zauważyłem, że na trójnogu stoi kamera przygotowana do pracy. Zarówno na kamerze, jak też na ich ubraniach były przyklejone emblematy TVP.  Po krótkiej rozmowie okazało się, że to ekipa telewizji polskiej przygotowująca reportaż o bolesławieckim muzeum ceramiki. Oprócz kamery na tradycyjnym statywie mają też drona wyposażonego w kamerę. Dzięki niemu mogą zrobić ciekawe ujęcia z lotu ptaka. Energię niezbędną do uniesienia się w powi...

Ciekawostki. Dorada królewska

Nie ma to jak w niedzielne popołudnie przygotować późny obiad. Pod warunkiem jednak, że ma się  do przygotowania doradę królewską. Jest to w Polsce ryba mało znana, ze względu na to, że występuje jedynie w Morzu Śródziemnym i w wschodniej części północnego Atlantyku - głównie u wybrzeży Portugalii. Jeśli się ktoś wybierze w rejony występowania dorady, to warto skusić się na jej konsumpcję. Jednak ci, którzy nie wybierają się w daleką podróż też nie są bez szans na delektowanie się tym przysmakiem. Ostatnio w Polsce można od czasu do czasu zakupić doradę w którymś z marketów. Nie jest to ryba tania, ale jeśli się kupi w promocji, to z pewnością będzie to zakup wart wydanych pieniędzy. Ryby są już patroszone. Głowy pozostawione. Ości dorady są dosyć twarde i trudne do oddzielenia na surowo, więc filetowanie jest zadaniem stosunkowo trudnym. O ile można dosyć łatwo wyfiletować łososia lub pstrąga, to z doradą nie ma co się męczyć. Można ją usmażyć w całości. Za to w trakcie jedz...

Barbican

W Londynie spędziłem prawie dwa lata. Pracowałem na nocne zmiany, a w ciągu dnia uczęszczałem do Havering College of Further and Higher Education poznając tajniki języka angielskiego. Był to w moim życiu bardzo wytężony okres. Taki rytm powodował ciągłe uczucie niedospania i zmęczenia. Dni wolne siłą rzeczy musiały więc być przeznaczone na ciągłe nadrabianie zaległości w spaniu, oporządzeniu, praniu oraz kontaktach z rodziną. Na poznawanie miasta nie zostawało już zbyt wiele czasu. Mimo to sądzę, że udało mi się poznać kilka niezwykłych miejsc. Nie będę opisywać tutaj tak znanych miejsc jak British Museum, National Gallery, Science Museum, the House of Parliament, Westminster Palace, Buckingham Palace, Trafalgar Square, Hyde Park i innych miejsc, które są celem większości wycieczek turystycznych. Oczywiście nie pominąłem żadnego z tych miejsc w swoich wędrówkach po Londynie, gdyż są to niejako obowiązkowe punkty zwiedzania miasta. Prawdziwe jednak, i bardzo osobiste wzrus...

Bakłażan w panierce

Bakłażan znalazł sobie szczególne miejsce w moim jadłospisie. Chyba przez swój wygląd. Wygląd, który całkowicie mnie zmylił w czasie pierwszego kontaktu z tym warzywem. Teraz bakłażany są dostępne w marketach. Bardzo łatwo jest też przeczytać o nim w internecie. Wyobraźcie sobie jednak Państwo, że nie zawsze tak było. Pochodzę z małego miasteczka w centrum Polski. W czasach mojego dzieciństwa owoce pochodzące z innych krajów – pomarańcze i cytryny były rzadkością. Nie mówiąc o tym, że niektóre warzywa nie były znane wcale. Do tej kategorii zaliczyć należy bakłażana. Pierwszy raz zetknąłem się z bakłażanem w dosyć dziwny sposób. Krótko po studiach, pracując na statku handlowym jako asystent pokładowy, miałem okazję zawinąć do włoskiego portu La Spezia. W wolnym czasie wybrałem się na zwiedzanie miasta. Trafiłem na targ warzywny. Spędziłem tam sporo czasu. Było gwarno, wesoło i kolorowo. Pogoda, jak to we Włoszech – a był to środek lata – piękna. Poranek jeszcze zachował rześko...

Niespodzianka

Życie lubi przynosić niespodzianki. Dla mnie taką niespodzianką był wyjazd do miasteczka Tropea w Kalabrii. Sam wyjazd do Włoch nie był sam w sobie zaskoczeniem. Poszukując możliwości zdobycia dodatkowych funduszy dla biblioteki, analizowałem programy unijne oferujące wspomaganie projektów w dziedzinie kultury, ze szczególnym uwzględnieniem edukacji osób dorosłych. Jednym z działań na które można dostać pomoc finansową, jest podwyższanie kwalifikacji i kompetencji kadry. Jest to realizowane poprzez kursy doskonalenia zawodowego. Kursy o różnej tematyce znajdują się w oficjalnej bazie Komisji Europejskiej. Zakwalifikowanie się na taki kurs i uzyskanie dotacji nie jest sprawą łatwą. Musiałem złożyć wniosek, w którym szczegółowo opisałem dlaczego się staram o dotację i jak odbycie szkolenia wpłynie na możliwości rozwoju zawodowego oraz jakie korzyści przyniesie zatrudniającej mnie instytucji. Przed przystąpieniem do składania wniosku musiałem nawiązać kontakt z organiza...

Ciekawostki. Klon - mój przyjaciel

Dzień za dniem ucieka bardzo szybko. Trudno jest nadążyć. Ledwie co uporam się z bieżącymi zadaniami, to za zakrętem dnia piętrzy się już sterta następnych. Oczywiście jest to naturalny porządek rzeczy. Bez tego życie byłoby nudne. Czasem do głowy przychodzi myśl - czy nie można jednak zwolnić trochę? Choćby o kilka sekund wydłużyć chwilę, która jest piękna, ale pomimo zaklęć nie chce zastygnąć w bezruchu. Co można w tej sytuacji wymyślić? Wyjrzałem za okno i zobaczyłem podpowiedź. Zaparło mi dech. Tuż za oknem w błyskawicznym tempie rozwijające się kwiaty i liście klonu. Mieszkam na pierwszym piętrze. Drzewo rośnie zaledwie kilka metrów od budynku. Gałęzie skierowane w stronę mojego okna od kuchni mam na wyciągnięcie ręki. Staję przy oknie i zaczynam obserwować. Wokół kwiatów krążą pszczoły. Od dłuższej chwili towarzyszy im trzmiel i krząta się niezmiernie radośnie, grubo pobrzękując. Delikatny wiatr łagodnie porusza gałązkami, a słoneczne promienie prześwietlają niektór...

Technologie. Tworzenie własnej muzyki - pierwsze kroki

UJAM to aplikacja, czyli program komputerowy dostępny online, który możemy podłączyć do Dysku Google. Oznacza to, że nie pobieramy i nie zapisujemy go na twardym dysku komputera. Uzyskujemy jedynie dostęp zdalny do serwera na którym UJAM wykonuje swoje operacje, a efekt końcowy w postaci pliku programu jest zapisywany, albo na serwerze programu, albo na naszym Dysku Google. Pliki są zapisywane z rozszerzeniem .ujam. Pierwszą rzeczą więc, konieczną ażeby móc pracować z tym programem jest jego podłączenie do Dysku Google. Jest to łatwe i nie zajmuje dużo czasu. Do Dysku Google można podłączać nie tylko UJAM, ale także wiele innych aplikacji. Sposób wykonania tego, to jednak temat na inny artykuł. Sam program ma bardzo intuicyjny interfejs. Jeśli ktoś wcześniej korzystał z edytora wideo to zobaczy, że ogólną struktura programu i logika pracy jest bardzo podobna. Dźwięk, podobnie jak obraz ruchomy odbywa się w czasie. Podstawowym miejscem działania jest więc ścieżka czasu, sam int...